Zamknij
Wywiady

Z Kariną Koziej, Konsultantem Citybell Consulting, rozmawia Gabriela Jatkowska

Gabriela Jatkowska, 2010-12-10 09:57:29

O tym, co dla miasta oznacza tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, i które spośród polskich miast ma szansę go zdobyć z Kariną Koziej, Konsultantem Citybell Consulting, rozmawia Gabriela Jatkowska.

GJ: W walce o tytuł ESK 2016 było jedenaście polskich miast. Na placu boju pozostało pięć. Czy dla miast, które odpadły, start w wyścigu po tytuł ESK to pieniądze wyrzucone w błoto?

KK: Od wielu lat kultura w Polsce jest niedofinansowana, przez co ulega marginalizacji. Społeczeństwo informacyjne nie może żyć bez kultury, która jest pożywką dla kreatywnych działań. Walka o tytuł ESK 2016 dała impuls do zmian w myśleniu na jej temat w wielu miastach. Dlatego też nie można w żadnym wypadku mówić o pieniądzach wyrzuconych w błoto. Mam nadzieję, że te spośród miast, które nie znalazły się na tzw. „short liście”, będą kontynuowały podjęte działania, bo to się po prostu wszystkim opłaca.

GJ: Liczni eksperci w rozmowach na temat miasta, które ma największą szansę na zakwalifikowanie się do dalszego etapu, rzadko kiedy wskazywali Warszawę. Podobnie internauci na oficjalnej stronie kandydatów (www.candidatecities.com) nie dawali większych szans polskiej stolicy. A jednak przeszła, zostawiając z tyłu faworyzowaną Łódź, czy prowadzący choćby na w/w stronie Szczecin. Jak Pani myśli, dlaczego?

KK: Członkowie komisji przy ocenie kandydatów biorą pod uwagę nie tylko jakość i ilość organizowanych imprez, czy społeczne zaangażowanie w projekt mieszkańców. Szukają również odpowiedzi na pytania, czy dane miasto może zapewnić bezpieczeństwo finansowe i organizacyjne projektu, czy jest dobrze skomunikowane ze światem, wreszcie, czy ma odpowiednią liczbę miejsc w hotelach o dobrym standardzie. W tej konkurencji trudno pobić Warszawę. Oczywiście tytuł ESK 2016 powinien służyć rozwojowi słabszych ośrodków, a nie utwierdzaniu pozycji najsilniejszych. Z drugiej jednak strony wybrane miasto musi gwarantować przeprowadzenie projektu na najwyższym poziomie. Na plus Warszawie można zaliczyć coraz lepszą współpracę z organizacjami pozarządowymi, miejskimi aktywistami i artystami. Jest to niewyczerpane źródło kreatywnych pomysłów. Urzędnicy czerpią z nich pełnymi garściami, co doskonale widać w warszawskiej aplikacji.

GJ: Ci sami internauci jednak wskazywali miasta, które – jak się okazało – pozostały zupełnie bez szans w kolejnym etapie walki o tytuł ESK (Szczecin , Łódź). Internauci mają aż tak odmienne zapatrywania od komisji eksperckiej, oceniającej miasta kandydackie?

KK: Na temat wyścigu miast o tytuł ESK 2016 powstało w internecie kilka ankiet i każda z nich prezentowała odmienne rezultaty. To doskonale pokazuje wiarygodność takiego badania. Wysokie wyniki poparcia często uzależnione są od mobilizacji mieszkańców, którzy przesyłając sobie maile z linkami do ankiety, zachęcają znajomych do głosowania na dane miasto.

GJ: Co w budowaniu wizerunku miasta i przygotowaniu go do walki o tytuł jest ważniejsze – innowacyjność, nowoczesność (tym szczyciła się chociażby Łódź z m.in. projektem „Odkoduj Łódź), czy jednak spójność wizerunkowa (jak choćby gdańska „Wolność kultury. Kultura wolności”)?

KK: Spójny, dopracowany wizerunek to absolutna podstawa. Miasto musi mieć pomysł na siebie i konsekwentnie go realizować. Czym się wyróżnia spośród innych polskich miast? Co może zaoferować kulturze europejskiej? To pytania, na które trzeba znać odpowiedź. Wizerunek Gdańska jest nie tylko spójny ale - co najważniejsze - autentyczny. To nie są hasła bez pokrycia. Tu faktycznie tworzyła się wolność i powstawały nowe prądy artystyczne. Oczywiście nie wystarczy mieć tzw. „wielką historię”, trzeba ją jeszcze umiejętnie wykorzystać, pokazać w jaki sposób przeszłość przekłada się na to co dzieje się dziś i w umiejętny sposób to komunikować.

GJ: Jak duży wpływ na "utopienie" Łodzi w morzu niepowodzeń miało przybycie Camerimage do, niekoniecznie z filmem kojarzonej, Bydgoszczy?

KK: Niestety miało duży wpływ, ale trzeba pamiętać, że tu nie chodzi tylko o Camerimage lecz także np. o zamieszanie wokół Festiwalu Dialogu Czterech Kultur. Wizerunkowi Łodzi zaszkodziło również odwołanie Zbigniewa Brzozy ze stanowiska dyrektora Teatru Nowego, które odbiło się szerokim echem w świecie kultury, czy polityczne przepychanki, których kulminacją było odwołanie Jerzego Kropiwnickiego z funkcji prezydenta miasta. Do tego eksploatowana przez wszystkie media okupacja budynku łódzkiej rady miejskiej przez grupę 150 studentów pod wodzą Marka Żydowicza, dyrektora festiwalu Camerimage. To są rzeczy, które zapadają w pamięć. Niezależnie jak wiele innych wspaniałych wydarzeń udało się w tym czasie w Łodzi zorganizować, jak świetne pomysły na przyszłość miał Krzysztof Candrowicz, wielu zapamiętało tylko to, że Łódź to miasto wiecznych sporów.

Zauważyła to też oczywiście komisja. Dała temu wyraz pisząc w raporcie z wstępnej selekcji: „[…] ostatni rok w dziedzinie kultury w Łodzi był wypełniony nieporozumieniami i rezygnacją ze sztandarowych projektów.” Dla komisji ważny był ciekawy program kulturalny, pomysł stworzenia zagłębia przemysłów kreatywnych oraz industrialna i wielokulturowa historia miasta, ale tak jak w przypadku wszystkich kandydatów pod uwagę brano także rzetelność i wiarygodność budżetu obchodów, infrastrukturę czy możliwości organizacyjne i strukturalne. Łódź, wedle opinii komisji, nie gwarantowała bezpiecznego przeprowadzenia projektu.

GJ: Muszę przyznać, że zanim zobaczyłam, nie wierzyłam, że warszawska aplikacja jest taka… profesjonalna. Dopracowana w każdym calu. Jak Pani ją ocenia?

KK: Warszawa też ma przecież swoje zalety. Trzeba je tylko w umiejętny sposób pokazać, co w aplikacji udało się znakomicie. W jej tworzenie mocno zaangażowali się przedstawiciele warszawskiego świata kultury, także tego alternatywnego. To oni wnieśli do aplikacji świeże spojrzenie. Znają doskonale wszystkie kiełkujące w stolicy awangardowe trendy, potrafią też docenić projekty wymagające społecznego zaangażowania. Czytając aplikację można odnieść wrażenie, że Warszawa to drugi Berlin, tyle że lepszy, bo jeszcze nieodkryty. To działa.

GJ: A spośród filmów promujących dane miasto, któremu wręczyłaby Pani Oskara? (warszawska produkcja Agnieszki Holland była ostro krytykowana, głównie na forach internetowych, na facebooku).

KK: Warszawska produkcja jest bardzo zachowawcza, można powiedzieć ugrzeczniona. W stolicy, tak jak to pokazuje film promocyjny, faktycznie są muzea, sale koncertowe, teatry, a nawet reżyserzy teatralni. Problem w tym, że wszystkie duże, ale i często mniejsze europejskie miasta, mają instytucje kultury na dobrym poziomie i artystów dla nich pracujących. Po co więc przyjeżdżać akurat do Warszawy? Dlaczego to ona ma być Europejską Stolicą Kultury? Tego film nie wyjaśnia.

Na Oskara według mnie zasługuje Gdańsk. Wszystkie filmy, które wyprodukował doskonale nawiązują do hasła przewodniego gdańskiej kandydatury, „Kultura Wolności, Wolność Kultury”. Te produkcje, szczególnie seria „fale GDN” też wzbudzają kontrowersje. Zarzuca się im, że nie pokazują miasta. Ale czy naprawdę muszę oglądać morze, Neptuna i pamiątki związane z Solidarnością żeby poczuć klimat tego miejsca? Znacznie bardziej trafia do mnie porażony falami GDN kierowca autobusu, który przypina sobie skrzydła motyla i fruwa nad Gdańskiem czy rolnik, który nagi wskakuje do snopowiązałki, aby po chwil pojawić się na ekranie zapakowany w kostkę siana. Biega po polu ze szczerym śmiechem. Właśnie ten śmiech mówi wszystko o Gdańsku. Tu kultura nie jest pretensjonalna, jest świeża, pomysłowa i radosna. Do takiego miasta ma się ochotę przyjechać zobaczyć co w kulturze piszczy.

GJ: Jaką rolę w całej tej grze odgrywa logo danego miasta? Które jest według Pani najbardziej udane (posłużę się znowu opinią wielu ekspertów sprzed ogłoszenia „małej listy” – podobno Łódź miała najlepsze).

KK: Nie wiem czy logotyp Łodzi był najlepszy, ale na pewno był najbardziej rozpoznawalny. Wielu łodzian przyklejało do swoich samochodów nalepki z logiem ŁESK, dzięki temu w całej Polsce można było zobaczyć jak mocno mieszkańcy zaangażowali się w ten projekt. Spośród wszystkich jedenastu logotypów najwyżej oceniłabym to, co zaprezentowały Katowice i Toruń. To projekty wyraziste, o prostej, zwartej formie, nawiązujące w nowoczesny sposób do historii obu miast.

GJ: Które polskie miasto będzie dzierżyć tytuł ESK w 2016r?

KK: Do tej pory faworytem wyścigu była Łódź, a teraz, kiedy nie dostała się nawet do finału, jeszcze trudniej wyrokować. Myślę, że duże szanse mają Katowice i Gdańsk, choć czarnym koniem może okazać się Lublin, który bardzo dobrze został oceniony przez komisję w raporcie z wstępnej selekcji.

Karina Koziej -  Konsultant Citybell Consulting. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz socjologii w Collegium Civitas. Pracowała jako specjalista ds. kontaktów z mediami w Muzeum Sztuki w Łodzi oraz jako rzecznik prasowy Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Od lutego 2010 na pokładzie Citybell Consulting, gdzie jako konsultant pracowała przy takich projektach, jak Festiwal Promocji Miast i Regionów, Gdańsk Europejska Stolica Kultury 2016 czy Inspired by Poznan. Publikowała m.in. w „Kulturze Popularnej”, „Kulturze i Społeczeństwie” czy „Spotkaniach z Zabytkami”. Stały współpracownik miesięcznika „Architektura & Biznes”.

Strona 1 z 1 1

Oceń artykuł:

Dotychczasowe komentarze
0
komentarzy
Dodaj komentarz jako pierwszy.
Twój komentarzAby skomentować ten artykuł musisz być członkiem społeczności Epr.pl. Zarejestruj się lub zaloguj się tutaj, a następnie wróć do tego artykułu.


Gabriela Jatkowska

Dziennikarka zajmująca się tematyką sportową, turystyczną, społeczną. Od niedawna także PR – em. Związana na stałe z Brytyjsko Polską Izbą Handlową. Kocha Londyn i kulturę angielską. ...

W T-Mobile wystarczy zadzwonić raz, by załatwić sprawę – nowa kampania reklamowa T-Mobile dla Firm

T-Mobile startuje z kampanią reklamową skierowaną do przedsiębiorców. Tym razem w roli głównej występuje Bogusław Linda. ...

NO-SPA już na Instagramie i Pintereście!

NO-SPA® dociera do swojej grupy docelowej nie tylko za pośrednictwem tradycyjnych środków przekazu. Z uwagi, iż ...

Superpolisa.pl promuje ubezpieczenia kilkunastu towarzystw

Superpolisa.pl promuje ubezpieczenia kilkunastu towarzystw

Ruszyła kampania reklamowa Superpolisa.pl, platformy sprzedaży ubezpieczeń kilkunastu Towarzystw Ubezpieczeniowych dostępnej w trzech kanałach: internet, call ...