Zamknij
Wywiady

Wywiad z Arkadiuszem Artemjewem, agencja Martis

Witold Sokołowski, 2014-10-20 00:54:05

Wywiad z Arkadiuszem Artemjewem, agencja Martis

Wywiad z Arkadiuszem Artemjewem- współzałożycielem i CEO agencji reklamowej Martis, który z branżą związany jest od początku jej istnienia w Polsce. W tym roku jego firma obchodzi 25. urodziny. Jak sam mówi „To dobra okazja do podsumowań i wyznaczenia kolejnych założeń do zrealizowania”.

Epr.pl: Z powstaniem agencji Martis wiąże się ciekawa historia. Można powiedzieć, że decyzja o powstaniu firmy została podjęta podczas zagranicznych rozmów na szczycie?

Arkadiusz Artemjew: Rzeczywiście można tak to ująć. Jako studenci po raz kolejny wyjechaliśmy z kolegą do Norwegii na prace sezonowe. Po raz ostatni byliśmy tam w wakacje 1989 roku, wtedy też, stojąc wysoko na drabinie, doszliśmy do wniosku, że malowanie domów nie jest tym czym chcemy zajmować się po studiach. Do Polski wróciliśmy na przełomie sierpnia i września, a w październiku założyliśmy firmę. Agencja najpierw funkcjonowała jako Polfact Press Service, a od 1998 roku, jako Martis.

Epr.pl: Dzisiaj wszelkie nowinki elektroniczne, programy komputerowe, o internecie nie mówiąc, są podstawowymi narzędziami, bez których nie wyobrażamy sobie pracy. Jakim sprzętem dysponowaliście zaczynając pracę w branży 25 lat temu?

AA: Sprzęt był drogi, ale bez podstawowych narzędzi ciężko byłoby nam wystartować. Pożyczyliśmy, więc od znajomego kilka tysięcy dolarów, za które kupiliśmy komputer, drukarkę i modem. Służył on do przesyłania informacji po łączach telefonicznych, bo kiedy zaczynaliśmy nie było jeszcze internetu. Z uśmiechem na ustach wspominam pojemności nośników danych np. dyskietki 5 ¼, na której można było zapisać niewiele ponad pół mega i prezentacje robione na kliszy, a później wyświetlane za pomocą projektora.

Epr.pl: Agencja początkowo zajmowała się obsługą zagranicznych mediów. Na czym polegała ta praca w latach 90.?

AA: Zagraniczne media interesowały się ówczesną sytuacja polityczną w Polsce. My organizowaliśmy ich przyjazdy i pobyty, konferencje, wywiady, a także tłumaczenia. Prowadziliśmy również biuro prasowe dziennikarza z jednej z holenderskich gazet. W dzień przygotowywał materiały, a my później przesyłaliśmy je za pomocą wspomnianego modemu do Holandii. Często, taka wysyłka, trwała całą noc.

Epr.pl: Z czasem zmieniła się strategia i kompetencje agencji. Coraz więcej miejsca w działalności zaczęły zajmować reklama i PR. Pojawili się także nowi klienci, część z nich została do teraz. Jak buduje się taką wieloletnią sympatię?

AA: Najdłużej współpracujemy z Monsanto, to już ponad 20 lat. Obsługująca ich agencja miała siedzibę za granicą, szukali więc innej, która będzie mogła pracować dla nich w Polsce. Przedstawiliśmy im nasze pomysły, a wkrótce potem rozpoczęliśmy współpracę, która trwa do dzisiaj. Bardzo dobrze znamy potrzeby klienta, z którym pracujemy tak długo, widzimy je trochę z innej perspektywy i dobrze się rozumiemy. Dzięki temu jesteśmy w stanie szybko reagować na zmiany zachodzące w otoczeniu klienta i proponować najbardziej efektywne rozwiązania.

Epr.pl: W ostatnich latach powstało wiele agencji. Czy łatwo utrzymać się nowym firmom w branży?

AA: Dzisiaj rynek jest bardzo przesycony, pojawiło się sporo firm, które z działalnością agencji reklamowych mają niewiele wspólnego. Są oczywiście również takie, za którymi stoją ludzie z doświadczeniem, którzy postanowili wejść na wyższy poziom rozwoju osobistego. Pojawiają się zatem na rynku w nowej roli, ale stoi za nimi duże doświadczenie. Nowe firmy, także agencje reklamowe, muszą zmierzyć się z konkurencją i przez pierwsze lata walczyć o przetrwanie. Trzeba przyznać, że wtedy kiedy wszystko raczkowało wejście na rynek, było zdecydowanie łatwiejsze. Nie zmienia to faktu, że w każdym biznesie liczy się pomysł, determinacja, ciężka praca i ludzie, którzy nas otaczają.

Epr.pl: Dużo mówi się o tym, że relacje na linii klient-agencja nie wyglądają tak jak powinny, a rynek jest zepsuty. Z czego według Pana to wynika?

AA: Agencja jest od tego, aby wsłuchując się w potrzeby klienta, poprowadzić projekt tak, aby każda ze stron czuła się w tej współpracy komfortowo. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy wcielać w życie każdą uwagę klienta. Agencja występuje w roli eksperta, do którego klient zgłosił się w celu osiągnięciu swoich założeń. Jesteśmy profesjonalistami, ale nie narzędziem do projektowania, w rękach klienta. Dużo zależy od wzajemnego zaufania i sposobu komunikacji. Jeżeli te dwa czynniki nie zagrają prędzej czy później zacznie dochodzić do nieporozumień.

Epr.pl: Co od czasu założenia Waszej firmy zmieniło się na lepsze, a co wręcz przeciwnie?

AA: Zmieniło się wszystko od poziomu naszej wiedzy, poczucia estetyki otoczenia, kanałów dystrybucji informacji aż po narzędzia, które służą nam w pracy. Te wszystkie czynniki zmieniły się zdecydowanie na plus. Źle oceniam natomiast kulturę komunikacji. Informacji jest zdecydowanie za dużo, a ich wartość pozostawia wiele do życzenia. Odbiorcy ciężko wyłowić z tego chaosu coś sensownego. Kiedy wprowadziłem w firmie pocztę wewnętrzną wszyscy patrzyli na mnie jak na wariata, w końcu można się spotkać i wszystko przedyskutować. Dzisiaj ludzie ze sobą nie rozmawiają, chowają się za ekranami komputerów i choć taka komunikacja często wiele ułatwia nie można zapominać o jej bardziej bezpośrednich formach. Owszem, każde czasy rządzą się swoimi prawami, ale w końcu kto ma dbać o kulturę komunikacji jak nie my?

Epr.pl: W którym kierunku Martis chce się rozwijać?

AA: 25 - lecie to dobra okazja do podsumowań i wyznaczenia kolejnych założeń do zrealizowania. Myślę o rozwoju w kierunku większej mierzalności efektów, mówiąc dokładniej- efektywności wydawania pieniędzy. Klienci chcą, aby po określonych działaniach marketingowych nastąpiło zwiększenie sprzedaży. Agencja nie powinna skupiać się tylko na wystawieniu faktury za swoje usługi, ale także myśleć szerzej o potrzebach i celach klientów. Na pewno chcemy dalej iść w kierunku komunikacji B2B z uwzględnieniem działań direct’owych. Czujemy się w tym dobrze, a kampanie z ich użyciem przynoszą satysfakcjonujące efekty, z których klienci są zadowoleni. Poza tym uważam, że pytanie o kierunek rozwoju trzeba byłoby zadać wszystkim pracownikom, którzy tworzą zespół. W końcu to zespół zawsze wspólnie dąży do założonych celów.

Strona 1 z 1 1

Oceń artykuł:

Dotychczasowe komentarze
0
komentarzy
Dodaj komentarz jako pierwszy.
Twój komentarzAby skomentować ten artykuł musisz być członkiem społeczności Epr.pl. Zarejestruj się lub zaloguj się tutaj, a następnie wróć do tego artykułu.


Witold Sokołowski

Z wykształcenia anglista, z zamiłowania internauta. Absolwent Amerykanistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Wydawca kilku serwisów internetowych, m.in. Epr.pl, Camido.pl, Sportowa.tv.

Cukiernia Sowa nowym klientem Mint Media

Cukiernia Sowa nowym klientem Mint Media

Od stycznia bieżącego roku agencja interaktywna Mint Media kompleksowo obsługuje profil marki na Facebooku. 

Jestem lekko… no właśnie jaka? Rusza wyjątkowa akcja marki Żywiec Zdrój

Kobiecy nastrój bywa zmienny a natura przewrotna. Raz jesteśmy pełne energii do działania, a już za ...

Wywiad w mediach – szansa na darmową promocję czy realna groźba kryzysu?

Kryptoreklama, stres, niewłaściwa dykcja czy mimika, zbyt długie wypowiedzi i nie na temat, błędy merytoryczne – ...