Zamknij
Wiedza PR - Lobbying

Truskawkowy lobbing

Łukasz Jakubiak, 2009-10-30 10:05:22

Truskawkowy lobbing

Truskawek tego lata było niewiele, a cena nie zachęcała do ich spożywania w nadmiernych ilościach. Na rynku pojawiły się także dorodne, acz bez smaku, truskawki z importu. Jak wiadomo, truskawka jest owocem nietrwałym i należy ją szybko przerobić na kompoty, dżemy lub soki. Nadmiar trzeba zamrozić i wykorzystywać do produkcji przetworów sukcesywnie przez cały rok.
Ratowanie krajowego przetwórstwa przed szkodliwym importem bywa konieczne, ale może przysporzyć również kłopotów rodzimym producentom. Szczególnie, gdy ceny zagranicznych produktów są niższe od cen krajowych. Tak też się stało w przypadku mrożonych truskawek z Chin. Dotarły one do Polski po cenach tak niskich, że wywołały podejrzenie o dumping, a także zagroziły poważnym obniżeniem zysków naszych plantatorów.

Od 1 maja 2004 r. rola Polski, jako państwa członkowskiego UE, w dziedzinie polityki handlowej została ograniczona, gdyż sfera ta jest domeną Wspólnoty, a główną rolę pełnią tu instytucje unijne, z Komisją Europejską na czele. Sankcje na eksport truskawek mrożonych do Unii Europejskiej, w tym do Polski, dokonywany po cenach dumpingowych przez chińskie firmy zastosować mogła tylko Komisja Europejska (KE) i Rada UE.

Ambitne polsko-unijne zadanie lobbingowe otrzymali młodzi lobbyści z Ministerstwa Gospodarki. Katarzyna Stecz, Magdalena Rotkiewicz-Chudzicka i Bartłomiej Czyczerski z Zespołu Postępowań i Środków Ochronnych opowiedzieli DECYDENTOWI o zakończonej sukcesem polskiej i unijnej drodze przez lobbingową mękę.

Pierwsze sygnały, że na rynku truskawek dzieje się coś niedobrego, napłynęły do Ministerstwa Gospodarki dwa lata temu. Rolnicy skarżyli się, że chłodnie chcą skupować od nich truskawki po cenach tak niskich, że zupełnie nieopłacalnych dla plantatorów. Cena skupu była niższa od kosztów uprawy. Chińscy eksporterzy sprzedawali nam mrożone truskawki po ok. 300 euro za tonę, czyli o wiele taniej, niż kosztowały w Unii Europejskiej. Tylko w okresie styczeń – kwiecień 2005 r. import truskawek mrożonych z Chin do UE wzrósł o 210%. Ten wzrost był możliwy ze względu na niskie ceny importowanych truskawek mrożonych. Polska jest największym w UE producentem i eksporterem truskawek mrożonych. Stopniowa utrata rynku zbytu w UE zaczęła rodzić poważne konsekwencje dla polskiego sektora owoców miękkich i ich przetwórstwa. Istniała groźba, że może się nawet przyczynić do załamania się całej branży owoców miękkich w Polsce. Z kolei zaniechanie produkcji truskawek mrożonych w Polsce, mógł spowodować trwałe uzależnienie przetwórstwa unijnego od importu z krajów trzecich i od warunków dyktowanych przez te kraje.

Takie niepokojące sygnały dotarły do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), a ono przekazało sprawę nam, gdyż w naszym ministerstwie znajduje się Departament Polityki Handlowej, a w nim właściwy do podjęcia się takiej sprawy Zespół Postępowań i Środków Ochronnych. W ten sposób problem trafił do naszego zespołu. Jeden z ekspertów z naszego zespołu jest stałym przedstawicielem Polski w Komitecie Antydumpingowym (ADC). Komitet ten jest Komitetem Doradczym KE, która ma kompetencje do nakładania środków ochronnych (np. ceł antydumpingowych) na dokonywany w drodze nieuczciwych praktyk import towarów do UE. Nakładanie ostatecznych środków ochronnych leży z kolei w gestii Rady UE. Wiele towarów trafia na unijny rynek w drodze nieuczciwych praktyk handlowych, a Unia broni interesów wspólnotowego przemysłu poprzez przeprowadzanie postępowań ochronnych prowadzących do nakładania środków ochronnych, głównie w postaci ceł. W skład Komitetu ADC wchodzą przedstawiciele państw członkowskich UE pod przewodnictwem przedstawiciela KE. Komitet ADC ma charakter opiniodawczy i jego opinie nie mają mocy wiążącej dla Komisji, która jednak ma obowiązek konsultować z nim między innymi sprawy wszczęcia postępowań ochronnych, nałożenia środków tymczasowych oraz propozycji dotyczącej nałożenia ostatecznych środków ochronnych. Na ostateczny wynik głosowania w Komitecie ADC ogromny wpływ mają kuluarowe rozmowy i negocjacje. Dlatego tak ważne jest utrzymywanie kontaktów – także, a może nawet przede wszystkim - tych nieformalnych, z pozostałymi członkami Komitetu. Przydają się zwłaszcza w sytuacjach, gdy zaistnieje potrzeba przeprowadzenia lobbingu w celu uzyskania poparcia w konkretnym postępowaniu, tak jak to miało miejsce w przypadku mrożonych truskawek.

Wracając do "naszych" mrożonych truskawek, należy podkreślić, że od momentu wejścia Polski do UE było to pierwsze postępowanie ochronne zainicjowane przez stronę polską. Nasz zespół był silnie zaangażowany w całą skomplikowaną procedurę dotyczącą unijnych postępowań ochronnych, regulowaną unijnymi rozporządzeniami, począwszy od doprowadzenia do wszczęcia postępowania, a skończywszy na nałożeniu ostatecznych ceł antydumpingowych. Było to ogromne zadanie, zwłaszcza że jako nowy członek UE nie mieliśmy żadnego doświadczenia w tym zakresie.

To karkołomne przedsięwzięcie przebiegało wieloetapowo i obejmowało szereg działań. Polegały one między innymi na zidentyfikowaniu wszystkich zainteresowanych firm polskich, zgromadzeniu danych handlowych, mobilizacji krajowego przemysłu do aktywnego uczestnictwa w postępowaniu, sporządzeniu wniosku o wszczęcie postępowania, a następnie walce o nałożenie tymczasowych, a potem ostatecznych ceł antydumpingowych. Warunkiem niezbędnym do zrealizowania tych poszczególnych zadań było prowadzenie na wielu szczeblach szeroko zakrojonej i skutecznej akcji lobbingowej wśród członków Komitetu ADC, KE oraz przedstawicieli rządów państw członkowskich UE. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że mieliśmy do czynienia z produktem rolniczym, podczas gdy dotychczas zajmowaliśmy się jedynie towarami przemysłowymi.

Na początku prowadziliśmy dochodzenie niemal detektywistyczne: nie wiedzieliśmy nawet, skąd pojawił się problem - z Chin, czy może z Maroka, które też eksportuje duże ilości truskawek na rynek unijny? Szybko jednak udało się wyeliminować truskawki marokańskie, gdyż ich ceny były wyższe niż ceny obowiązujące w Polsce. Okazało się, że problem sprawiają tylko eksporterzy chińscy.

Pierwszym celem naszej pracy było wszczęcie postępowania ochronnego przez Komisję Europejską. W pierwszym etapie było to postępowanie ochronne przed nadmiernym przywozem. Jego specyfiką jest to, że prowadzone jest erga omnes, czyli przeciwko przywozowi danego towaru niezależnie od kraju jego pochodzenia. Jest to postępowanie mało w Unii popularne i rzadko przeprowadzane. Przekonanie więc wystarczającej liczby członków Komitetu Safeguard (SFG), czyli Komitetu ds. Środków Ochronnych przed Nadmiernym Importem, oraz samej Komisji Europejskiej, która jest instytucją wszczynającą postępowania ochronne, do jego wszczęcia, było nie lada wyzwaniem. Jednak udało się - Polska uzyskała poparcie większości krajów unijnych podczas głosowania w Komitecie SFG i na wniosek przygotowany przez MG we współpracy z MRiRW oraz polskimi chłodniami KE wszczęła postępowanie.

To był naprawdę duży sukces, gdyż do tej pory udało się to tylko jeden raz Hiszpanii, która broniąc się przed nadmiernym importem mandarynek, doprowadziła do nałożenia środków ostatecznych. Niestety, nie udało się kontynuować tego postępowania z braku dalszego poparcia innych krajów członkowskich UE. Jak stwierdzono, problem dumpingowego importu dotyczył tylko Chin. I właśnie z tego powodu w grudniu 2005 r. Polska formalnie wycofała wniosek o wszczęcie postępowania ochronnego przed nadmiernym importem na rynek unijny truskawek mrożonych z państw trzecich.

Jednocześnie, niezależnie od powyższych działań, MG we współpracy z MRiRW, polskimi chłodniami oraz KE, opracowało wniosek o wszczęcie postępowania antydumpingowego przeciwko importowi do UE truskawek mrożonych z Chin. Należy wyjaśnić, że w przypadku postępowania antydumpingowego, wnioskodawcą muszą być konkretni przedsiębiorcy, a nie kraj członkowski UE. Nasza rola, jako urzędników ministerstwa, musiała więc oficjalnie ograniczać się jedynie do pośredniczenia pomiędzy polskimi firmami a KE. W rzeczywistości jednak główny ciężar pracy w tym postępowaniu, także pracy nad sporządzeniem wniosku o wszczęcie postępowania, spoczywał na nas.

Największym problemem okazało się zmotywowanie naszych rozdrobnionych producentów do przekazania nam danych. Ich wydobycie było prawdziwą gehenną. Nie udzielano odpowiedzi na ankiety, nie odpowiadano na faksy, przysyłano niepełne dane. Z każdą firmą z osobna musieliśmy nawiązywać bezpośrednie kontakty, telefonować, monitować, jeździć osobiście i sprawdzać wykonanie próśb KE. To była ogromna praca całego naszego zespołu. Jednak, jak się później okazało, warta zachodu.

Na następnym etapie konieczny był wybór formalnego wnioskodawcy. Komisję Europejską bardzo niepokoiło rozdrobnienie środowiska polskich producentów truskawek. Potrzebna była konsolidacja. KE potrzebowała organizacji, z którą mogłaby się bezpośrednio kontaktować. Doprowadziliśmy więc do powstania Unii Polskiego Przemysłu Chłodniczego (UPPC), która nadal działa i z sukcesem jednoczy środowisko. Następnie należało zorganizować w Polsce wizyty weryfikacyjne przedstawicieli Komisji Europejskiej. KE dokonała wyboru dziewięciu firm, do tzw. samplingu, czyli próbkowania. Wybrane firmy były sprawdzane pod względem słuszności sformułowanego wniosku i weryfikacji zawartych w nim danych.

Należy sobie uświadomić, że zorganizowanie wizyt w tych firmach, rozrzuconych po całej Polsce, najczęściej w małych miasteczkach, było dużym wyzwaniem ze względu na trudności logistyczne, związane z transportem i znalezieniem miejsc noclegowych. Nie sposób też nie wspomnieć o trudnościach natury językowej - musieliśmy pełnić rolę tłumaczy, gdyż właściciele, prezesi i księgowi naszych firm nie mówili po angielsku. Wynagradzając te wysiłki, w styczniu 2006 r. KE wszczęła postępowanie antydumpingowe przeciwko importowi truskawek mrożonych pochodzących z Chin, na wniosek polskich producentów tego towaru, stanowiącego ok. 40% produkcji unijnej. W naszym wniosku postulowaliśmy natychmiastowe nałożenie tymczasowych ceł antydumpingowych, które zahamowałoby import z Chin.

Gdy udało nam się zamknąć ten etap, pojawił się nieoczekiwany problem w postaci Zielonej Księgi (Green Paper), który dotyczył reformy unijnego systemu środków ochronnych. Pomysłodawcą tego dokumentu był komisarz ds. handlu Peter Mandelson, znany zwolennik liberalizacji handlu. Od tego momentu zaczęliśmy mieć coraz większe problemy, żeby doprowadzić do nałożenia najpierw środków tymczasowych, później ostatecznych.

Jak dużego wysiłku lobbingowego wymagało przekonanie partnerów z 24 wówczas krajów członkowskich UE do racji naszych przedsiębiorców, wiemy tylko my. Najpierw należało ustalić, na których państwach należy skoncentrować największy wysiłek lobbingowy. Dużo uwagi poświęciliśmy Hiszpanii oraz Francji, gdyż te kraje importują dużo owoców, a także Niemcom. Na tym etapie nasz lobbing polegał na pisaniu listów ze strony naszego ministra do ministrów poszczególnych krajów członkowskich UE. Odbywały się też spotkania kuluarowe w ramach Komitetu Antydumpingowego, podczas których staraliśmy się wysondować, które kraje są gotowe nas poprzeć, a gdzie nadal trzeba lobbować. Dzięki temu wiedzieliśmy, co które państwa interesuje.

Rozpoczęła się seria kontaktów i spotkań na różnych poziomach: ministerialnym i grup roboczych. Podczas prób przekonania niektórych przedstawicieli poszczególnych państw członkowskich do udzielenia polskiemu wnioskodawcy poparcia konieczne było oferowanie partnerom w zamian za to poparcie obietnicy przychylności Polski w innych postępowaniach. Negocjacje miały więc charakter transakcji „coś za coś”. O tym, na ile były skuteczne, świadczy fakt, że nasz wniosek o wprowadzenie środków tymczasowych poparło aż 20 państw członkowskich.

W rezultacie naszych starań, 18 października 2006 r., zostało nałożone tymczasowe cło antydumpingowe w formie cła ad valorem w wysokości od 12,6 – 34,2%, a dla jednego eksportera z Chin ustalono stawkę 0%. Oznaczało to dla importerów truskawek mrożonych z Chin obowiązek uiszczania, oprócz cła wynikającego z Taryfy Celnej UE, dodatkowego cła antydumpingowego. Decyzja KE uwieńczyła prawie dwuletnie starania rządu o wprowadzenie ochrony unijnego rynku truskawek mrożonych. Czas obowiązywania środków antydumpingowych umożliwiał polskim firmom produkującym truskawki mrożone restrukturyzację i dostosowanie do warunków konkurencji na rynku unijnym.

Cła tymczasowe mogą być nakładane maksymalnie na 6 miesięcy, więc w przypadku nie nałożenia ceł ostatecznych wygasłyby w kwietniu br. Na to nie mogliśmy pozwolić. Kontynuowaliśmy więc wysiłki lobbingowe w celu uzyskania poparcia dla nałożenia ceł ostatecznych. Był to ostatni etap naszej pracy, a jednocześnie najtrudniejsza rozgrywka.

Po wprowadzeniu w życie tymczasowych ceł antydumpingowych uaktywniły się firmy przetwarzające truskawki mrożone w UE. Dążyły one do tego, aby środki ostateczne nie zostały nałożone, sugerując ich negatywny wpływ na producentów jogurtów i dżemów. Pierwotnie, w wyniku silnych nacisków firm przetwórczych, KE zaproponowała zakończenie postępowania bez nałożenia środków ostatecznych. Uzasadniała swoją decyzję tym, iż środki nie byłyby w ogólnym interesie Wspólnoty. A zatem zawisła nad nami groźba umorzenia postępowania przez KE. Trzeba było zmobilizować wszystkie siły i ruszyć do ostatniego, a zarazem decydującego ataku. Było ciężko. Musieliśmy przygotować bardzo rzeczową analizę ekonomiczną zbijającą argumenty KE. Ponownie ruszyła karuzela lobbingowa, serie spotkań, przekonywań. Cały proces lobbingowy toczył się w zawrotnym tempie od stycznia do marca br. Musieliśmy zdążyć, gdyż w kwietniu wygasały środki tymczasowe i naszemu przemysłowi groziło pozostanie bez ochrony.

MG i MRiRW, a także polskie ambasady za pośrednictwem MSZ przystąpiły do szerokiej akcji lobbingowej z wykorzystaniem wielu kanałów kontaktowych z krajami unijnymi oraz Komisją Europejską. Celem tych działań było doprowadzenie do zmiany propozycji KE. W sprawę włączyła się również komisarz Danuta Hubner. W ostateczny etap mocno zaangażował się pan minister Marcin Korolec, spotykając się w Warszawie z ambasadorami państw UE. My natomiast napisaliśmy listy do wszystkich komisarzy w Brukseli, aby poparli nasze stanowisko. Premier Jarosław Kaczyński skierował list do przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso, żeby wyraził zgodę na nałożenie środków ostatecznych.

I tę finałową batalię udało nam się wygrać.

W efekcie KE zaproponowała nałożenie środków ostatecznych w formie minimalnej ceny importowej w wysokości 496,8 – 598 euro za tonę, w zależności od klasyfikacji taryfowej importowanych truskawek mrożonych. Taka propozycja została zaakceptowana znaczną większością głosów przez Komitet Antydumpingowy. Cena minimalna na import mrożonych truskawek z Chin zastąpiła obowiązujące od października 2006 r. tymczasowe środki antydumpingowe w formie ceł ad valorem.

Utrzymanie takiej formy środka byłoby bardzo trudne do zaakceptowania dla KE i wielu państw członkowskich UE ze względu na fluktuacje cenowe truskawek mrożonych. W przypadku znacznego wzrostu cen cło ad valorem skutkowałoby odpowiednio większym wpływem środka antydumpingowego naliczanego proporcjonalnie do ceny importowanych truskawek mrożonych z Chin. Nałożone środki były tak wysokie, że wywołało to zdziwienie nawet naszych producentów.

Od momentu nałożenia ostatecznych ceł antydumpingowych import chińskich truskawek co prawda nie ustał, ale spadł o połowę. A nasz przemysł ma zapewnioną ochronę na kolejnych 5 lat, gdyż na taki okres są nakładane ostateczne środki antydumpingowe. Wielomiesięczna walka o wprowadzenie ochrony unijnego, a w tym polskiego, sektora truskawek mrożonych przed dumpingowym importem z Chin, wspomagana wielkim wysiłkiem lobbingowym, przyniosła wymierne efekty. A największą satysfakcję mamy z tego, że sami byliśmy bezpośrednio zaangażowanymi uczestnikami tego zakończonego sukcesem przedsięwzięcia. I od tego momentu truskawki jeszcze bardziej nam smakują, nawet te chińskie.

Artykuł pochodzi z jedynego w Polsce polsko-angielskiego pisma lobbingowego DECYDENT & DECISION MAKER.

Strona 1 z 1 1

Oceń artykuł:

Dotychczasowe komentarze
0
komentarzy
Dodaj komentarz jako pierwszy.
Twój komentarzAby skomentować ten artykuł musisz być członkiem społeczności Epr.pl. Zarejestruj się lub zaloguj się tutaj, a następnie wróć do tego artykułu.


Łukasz Jakubiak

Stały współpracownik serwisu Epr.pl oraz właściciel agencji PRactions. W branży public relations pracuje od 5 lat. W tym czasie zajmował się wizerunkiem firm z branży wydawniczej, ...

zanox i Affiliate Window łączą siły. W wyniku rebrandignu powstaje marka Awin

zanox, wiodąca w Europie sieć reklamy efektywnościowej, wraz z firmą partnerską Affiliate Window, z dniem 6 ...

zanox i Affiliate Window łączą siły. W wyniku rebrandignu powstaje marka Awin

zanox, wiodąca w Europie sieć reklamy efektywnościowej, wraz z firmą partnerską Affiliate Window, z dniem 6 ...

Pozycjonowanie strony to pozycjonowanie marki w umysłach ludzi

Termin pozycjonowanie ma bez wątpienia pozytywny wydźwięk. Kompleksowe pozycjonowanie stron www to nie tylko inwestycja w ...